Rawki plus Dział, czyli o powrocie z Ustrzyk Górnych…

Wtorek, dziesiąty października 2017 roku. Nie pamiętam, kiedy tak dobrze spało mi się w schronisku. Nieogrzewanym. Na szczęście - nie aż tak spartańskim, jak Chatka Puchatka. Ciepły śpiwór - obowiązkowo. To był mój "kremenarosowy debiut": kuchnia zacna, wybór browarów - również. Łóżko piętrowe z Ikei. No cóż... Budzę się około siódmej rano. Na zewnątrz - [...]

Reklamy

Dwie połoniny. Jeden dzień.

Poniedziałek, dziewiąty października 2017 roku. Życie jednak toczy się własnym torem. Można robić różne plany, ale często są one weryfikowane i czasem coś po prostu nie wypali. Tak było w październiku zeszłego roku. Nie wypaliło przejście dwóch połonin z Wetliny do Ustrzyk Górnych. Tak było również w tym roku na wiosnę. Pisałem o tym? Chyba [...]

Duch Depeszów

Depeche Mode nagrali nową płytę. Nakręcili fanów, wypuścili longplaya, jadą w trasę i (już) liczą kasę. "Od kontraktu nie ma odwrotu" - ludzie i tak to kupią. I kupują. Pierwsze miejsce bestsellerów typu "pre-order" internetowego oddziału sklepu na "e" przez kilka tygodni okupował "Spirit". Wreszcie - wyciek (FLAC!!!), po nim - premiera. Rzesze fanów z [...]

Woskowe reminiscencje

Wino buzuje w głowie. Zarywam noc. Tak jakoś mam. Wzięło mnie na "samochwałkę" - że co to ja niby nie mam na winylu. I tak dalej, i tak dalej... Właśnie - "na winylu". Dlaczego akurat ten nośnik tak sobie upodobałem? Po pierwsze: fajnie wygląda. Serio. Obserwujesz odtwarzanie muzyki. Mechanicznie. Żadne cyfrowe zero-jedynki, kompresje bezstratne i [...]

Pean na cześć pewnej wkładki gramofonowej.

Przyznam się bez bicia - zaniedbałem trochę ten blog. Założenie było - i wciąż jest - takie, że wbijam, co mi mózg wymyśli spontanicznie, w miarę dostępności wolnego czasu. Z tym wolnym czasem ostatnio różnie bywa, ze względu na obowiązki zawodowo-domowe. Nowa praca, nowe wyzwania, gdzieś więc blog odszedł "na bok". Do rzeczy. Zauważyłeś już [...]

Trochę o błocie…

Znowu mnie TAM poniosło. Usiedzieć w miejscu nie mogłem, normalnie. Wolny weekend (w nowej pracy nieregularna opcja), pogodynka w internetach zapowiada słońce, więc... Więc jadę. Sam. Miała być, oczywiście, ekipa. Jednak wyszło solo, z różnych przyczyn... Spakowałem klamoty, obrałem kurs na południowy wschód i dotarłszy do Wetliny, zostawiłem wehikuł u "Niedźwiedzia" na nocowanie. Uzupełniam zakupy [...]

Bieszczadowanie latem

Część 3: Opłakane skutki doraźnych rozwiązań. Trzeci i ostatni dzień naszego wakacyjnego wypadu zaczął się nieco później, niż poprzednie dwa. Plan na dziś: Mała i Wielka Rawka, a potem powrót Działem. Kolejna z moich ulubionych tras, z uwagi na to, że Dział nie jest tak uczęszczany, jak początkowy odcinek. Ale po kolei... Spod "abecaka" zabiera [...]